| |
|
Aktualny odcinek

No trudno. Niech już będzie.
Potem Karola zajęła się moimi dłońmi. Zyskałam króciutkie, różowe paznokcie. Te najbardziej poobgryzane udało się jakoś zniwelować.
A czas naglił...
Pobiegłam do domu.
Rodziców, oczywiście, już nie było.
Pozostało mi jeszcze tylko dokonać kilku podstawowych zabiegów pielęgnacyjnych. Jak postanowiłam, tak zrobiłam. To znaczy ruszyłam do łazienki, umyłam zęby, skropiłam się perfumami Mamy, wrzuciłam na siebie jakiś zestaw ciuchów, mogący od biedy uchodzić za popołudniowo-wieczorowy, schwyciłam tort, torbę, i ruszyłam na spotkanie mojego szczęścia. I szczęścia cioci Bożenki...
|
Szczęście powstaje tylko jako produkt uboczny,
tak samo jak koks. Aldous Huxley
|
|
poprzedni odcinek
| indeks odcinków | nastepny odcinek
|
|
|
|