 
Treść, gdzie ta treść?! Muszę, muszę, muszę je wysłać. To znaczy moje ogłoszonko towarzyskie. Trzeba tylko jakoś rozsądnie je napisać. Tak. Muszę, po prostu muszę poznać kogoś odpowiedniego. A że droga trochę nietypowa? No cóż, bywa i tak. Wyślę je. Decyzja już jest, jeszcze tylko treść... Na przykład:
Samotny motylek poszukuje swojego kwiatka...
Nie, trochę inaczej...
Młoda tygrysica pragnie spotkać myśliwego...
Nie, znowu bez sensu... Jaka ze mnie tygrysica?! I ten myśliwy... Coś mi się pieprzy logiczne myślenie, ani chybi.
Lubię słonecznik i pestki dyni. Może byś poskubał razem ze mną???
To już trochę lepiej, ale jeszcze nie tak... Trochę za mało mówi o mnie takie ogłoszenie... A słonecznik może lubić też jakiś burak, i co? To ogłoszenie nie mówi nic o klasie osoby, która je zamieszcza. Trzeba trochę inaczej, więcej słów. Dam się polubić... I szukam kogoś do polubienia...
No... już całkiem wyraźnie mózg mi szwankuje, jeżeli wypisuję coś takiego. Ewentualnie szare komórki mi czasowo zwapniały. Albo odpoczywają. Zostawię to na jutro.
|
|
|
|
|